czwartek, 23 lipca 2015

Plażing z bobasem. 5 rzeczy, których naprawdę nie potrzebujesz brać...

Plażing? Jaki plażing? Co to w ogóle ma być plażing? Polski język, trudna język. Wiadomo, że zaraz się ktoś przyczepi... A ja właśnie lubię takie słowne dziwolągi. Parenting też lubię. Tobie się nie podoba? Ubolewasz, że język polski na tym cierpi? To bardzo Cię proszę nie czytaj dalej tego wpisu. I nie wchodź na mojego bloga.


Wakacje. Jedziemy z dzieciakami nad polskie morze i chcemy się z nimi wybrać kilka razy na plażę. Jak zawsze mamy już w głowie wizję słodkiego wspólnego plażowania.

Plażing ma być dla fanu. Dla grzebania w piachu. Moczenia małych nóżek w wodzie. Kopania dołów i korzystania do woli z ogromnej piaskownicy. Plażing nie ma być dla opalania. Plażing z bobasem nie powinien trwać dłużej niż 3 godziny. Najfajniejsze są chyba godziny popołudniowe, tak po obiedzie, ale jak ktoś lubi wcześnie wstawać i się wyrabia, to poranny plażing też wymiata.

Ten słodki obraz psuje mi jednak często druga, o wiele mniej przyjemna wizja, a mianowicie Mamy-i-Taty-Tragarzy Wielkiej Plażowej Wyprawki.

Jadąc po raz kolejny nad nasze polskie morze z dwójką małych dzieci, powinnam już wiedzieć kilka praktycznych rzeczy. Dlatego chętnie się z Wami podzielę moimi przemyśleniami.

Na przykład tym, że na plaży z małymi dziećmi, nie ma żadnego siedzenia, ani tym bardziej leżenia. Koc jest więc zbędny. Dzieci z koca czym prędzej uciekają. Albo jedzą piasek. A jak Ty chcesz tam siedzieć, to Cię piaskiem obsypią. Ewentualnie starsze dzieci uciekną czym prędzej z naszego pola widzenia lub pobiegną na hura do morza. Więc i tak nie posiedzisz sobie wygodnie na kocyku.

Leżak. Czy normalny rodzic małego dziecka, bierze ze sobą na plażę leżak? Jeszcze nie widziałam. Musiałby mieć chyba ze cztery ręce. Albo kilku pomocników.

Czy brać wózek? Wózek ogranicza swobodę ruchów. Zamiast skupić się na bezpieczeństwie malucha, jesteś uwięziona przez swój własny sprzęt. No chyba, że planujesz przechadzkę brzegiem morza i Twoje dziecko smacznie śpi. Takie przechadzki są nawet przyjemne, jeśli to nie Ty pchasz wózek... i zdecydowanie poza sezonem, albo gdzieś naprawdę na odludziu. Trzeba być nieźle pokręconym, żeby próbować przebić się z wózkiem przez dziki tłum turystów w środku lata na polskiej plaży. Co w zamian? Na spacer brzegiem morza z niemowlakiem o wiele lepiej sprawdzi się nosidło lub chusta. Starszaka można już wziąć na barana i też będzie super zadowolony.

Zastanów się też czy potrzebny Ci namiot plażowy? Kiedyś myślałam, że wezmę na plażę specjalny namiot i będę w nim karmić malucha. To było za czasów kiedy moje pierwsze dziecko bardzo krzyczało przy piersi, wyrywało się i zwracało uwagę wszystkich przechodniów. Faktycznie raz chyba w tym namiocie nakarmiłam. To było straszne przeżycie, bo w środku jak się zapniecie jest duszno i klaustrofobicznie. Zdecydowanie nie polecam. Wiem, że niektórzy biorą namiot na plażę, żeby trzymać tam jedzenie...

Ale ja się pytam, po co jedzenie na plaży? Dzieci są przecież całe upaprane piachem. Jak tylko umyjesz im ręce zaraz je znowu tam włożą. Smacznego. Poza tym, pamiętaj, że idziecie tylko na 2 lub 3 godziny. Chyba nikt nie umrze w tym czasie z głodu?

Co w takim razie zabrać na wspólne plażowanie z maluchami?
Propozycja zestawu, który zmieści się w średniej damskiej torebce.

Ubranka dla dzieci
Ubierz dzieciaki jeszcze przed wyjściem w stroje plażowe. Wypróbowałam różne ubrania i najlepsze są zdecydowanie szybkoschnące majteczki i koszulki odbijające promienie UV. Można takie dostać w Decathlonie. Na głowę obowiązkowo czapeczki. Przydadzą się takie wiązane pod szyją, z jednej strony uchronią przed zerwaniem przez wiatr, a dodatkowo dzieci, które lubią ściągać czapki będą miały trochę utrudnione zadanie. Polskie morze? Ciepła bluza dla dziecka z długim rękawem. A czasem nawet wiatrówka. Nieważne, że jak wychodzicie z domu, żar leje się z nieba. Jak dziecko Ci się wychłodzi w Bałtyku, nagle słońce się schowa za ogromną chmurę i powieje wiatr, to nie pożałujesz.



Krem z wysokim filtrem
Przed wyjściem posmarujcie się kremem z wysokim filtrem. Unikniesz smarowania na plaży i oblepiania nakremowanego ciała piachem. Krem i tak pewnie weźmiesz w razie czego, chociaż wiadomo, że dłużej niż 2 czy 3 godziny i tak nie powinniście siedzieć na plaży, więc jedno smarowanie przed wyjściem powinno zupełnie wystarczyć.

Aparat fotograficzny
Uwiecznij te chwile. One są naprawdę krótkie... Poza tym, fajną zabawą na przyszłe jesienne albo zimowe wieczory, będzie pokazywanie dzieciom ich własnych zdjęć z wakacji nad morzem.

Awaryjny zestaw pieluchowy
Oczywista oczywistość to pielucha na zmianę i mokre chusteczki. Przewinięcie dziecka na plaży jest co prawda dość trudne i na stówę do pieluchy i tak nasypie się piach, ale czasem, jak wiadomo, nie ma innego wyjścia.

Mała woda mineralna
Przyda się do picia albo oczek mycia. Bo piach lubi wpadać dzieciom do oka.

Ręcznik
Raczej konieczny. Mokre, małe ciałka przyda się przecież czymś wytrzeć. Może też służyć jako mini-kocyk. No dobra, ręcznik zarzucamy na torebkę!

Ja i tak wiem, że koniecznie musisz wziąć na plażę jakieś jedzenie dla dzieci... niech to będą chociaż w miarę niebrudzące, małe przekąski. Od biedy mogą być suche naleśniki, jakaś kanapka, kabanosik, herbatniki. Ręce umyjecie w wiaderku...

I najważniejsze, na sam koniec. Weźcie ze sobą dużo dobrego humoru i luzu! To ma być przede wszystkim zabawa. Miłego plażingu!


I jeszcze Mistrz Drugiego Planu...


3 komentarze:

  1. Wow, ale dół wykopałyście. I to tylko w 2-3 godziny ;) K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, to jest dół wykopany samodzielnie przez Super Tatę! Kopał kilka dni w tym samym miejscu :-)

      Usuń
  2. Przyznam że bardzo przydatny post, na pewno bede tu czesciej zagladac ;)
    Pozdrawiam i zapraszam
    www.kolorowe-usta.blogspot.com
    www.facebook.com/koloroweusta.blog
    www.instagram.com/kolorowe_usta

    OdpowiedzUsuń