środa, 3 czerwca 2015

Wywiad ze świeżo upieczoną mamą!

O wchodzeniu w rolę mamy, dobrych i złych stronach ciąży, porodzie, opiece w szpitalu, o wyborze metody karmienia i opiece nad dzieckiem... 

Dziś na blogu przeprowadzam wywiad z moją szwagierką, Agnieszką Dworakowską, mamą kilkudniowego Januszka.
  • Witaj Agnieszko! Zostałaś świeżo upieczoną mamą! Twój synek urodził się kilka dni temu. Ile dni ma Januszek?
  • Januszek ma teraz 5 dni.
  • Gratulacje! To jest Twoje pierwsze dziecko... Powiedz proszę, jak się czujesz w tej stosunkowo nowej dla Ciebie roli mamy?
  • Czuję się bardzo dobrze. Jestem szczęśliwa, choć bardzo zmęczona. Po porodzie bardzo mało spałam. Nie dość, że dzieci innych mam doskwierały im, to jeszcze mi doskwierały, bo ja nie mogłam spać, a moje dziecko akurat wtedy spało. Bardzo mnie odciążył mój mąż, Jurek. Jak przyjeżdżał, to się nim zajmował, więc ja mogłam spać.
  • A powiedz mi co Cię najbardziej zaskoczyło w macierzyństwie?
  • Co mnie zaskoczyło... W sumie byłam chyba na wszystko przygotowana...Tak, bo spodziewałam się tego, że będzie ciężko, że będzie trudno się pozbierać po tym wszystkim, ale jak obserwowałam te wszystkie mamy małych dzieci, które sobie dawały radę i przechodziły to dużo gorzej, bo miały np. depresję albo takie rzeczy, z którymi nie mogły sobie same poradzić, więc w sumie nie było tak źle.

PRZEBIEG CIĄŻY
  • Jaka według Ciebie była najprzyjemniejsza strona ciąży?
  • Najprzyjemniejsza... to były kopniaki! I wyginanie mojego brzucha w różne, dziwne strony... Czułam się jakbym miała jakiegoś kosmitę w sobie, który tak się wygina, napręża mi skórę, ale to było bardzo miłe. To było najprzyjemniejsze!
  • Był bardzo ruchliwy?
  • Oj, bardzo! Bardzo... I nie miał swojej strony, na której leżał, tylko był na każdej stronie. Raz na jednej, raz na drugiej... ciężko było wyczuć, na której będzie za chwilę. Także ja nie spałam na jednym boku, tylko na obu bokach.
  • Musiałaś się po prostu dostosować do małego człowieka...
  • Tak, właśnie tak. Czasem jak się próbowałam położyć, zwykle na lewym boku, to czułam, że coś mnie uciska... więc tu pewnie miał głowę i musiałam wtedy przerzucić się na drugi bok. I wtedy było OK.
  • A powiedz mi... Najgorsza dolegliwość w czasie ciąży?
  • Nudności. To jest najgorsze.To jest coś co mnie wykończyło na początku.
  • Ale to całą ciążę miałaś czy tylko pierwsze miesiące?
  • Pierwsze trzy miesiące i kawałek drugiego trymestru. Przeważnie rano, ale bywało różnie, czasami cały dzień też.
  • To nie zazdroszczę... Żadnym mamom tego nie życzymy.

PORÓD
  • Jednym z podstawowych pytań, jakie sobie zadają przyszłe mamy jeszcze w ciąży, jest: Czy rozpoznam poród? Czy będę wiedziała, że to już jest to? Jak to u Ciebie wyglądało? Kiedy się zorientowałaś, że już rodzisz?
  • Tak. Ja też się zastanawiałam czy tego nie przeoczę...potem przeczytałam w internecie, że nie da się tego przeoczyć, żebym się nie martwiła, więc poczułam się uspokojona :-) Bardziej bałam się w związku z tymi wodami płodowymi...Kiedy one odchodzą? No nigdy tego nie miałam, więc nie wiedziałam czy to się sączy czy jak to się dzieje.
  • Bałaś się, że najpierw wody odejdą?
  • Bałam się, że nie zorientuję się, że odeszły wody. Ale potem mi uświadomiono, że nie da się tego rzeczywiście przeoczyć. Że to jest na tyle duże zjawisko... że się nie da przeoczyć.
  • Ale rzeczywiście najpierw Ci wody odeszły?
  • Nie, najpierw dostałam skurczy. (Synek w brzuchu) obudził mnie na siusiu, jak zwykle o tej samej porze czyli za dziesięć pierwsza... no i już się w sumie zaczęło właśnie wtedy. Jak się położyłam to czułam, że mnie boli.
  • To było takie regularne?
  • Ciągle skurcze co 10 minut były, więc patrzyłam na zegarek... Potem obudziłam Jurka, że to chyba już. I za chwilę było co 5 minut, co 3 , co 4. No i jedziemy do szpitala.
  • A nie kontaktowałaś się z położną? Bo wiem, że miałaś wcześniej umówioną swoją położną w szpitalu.
  • Tak, tak było. Ale jeszcze zadzwoniłam do mamy, że będziemy rodzić, żeby przyjechała. I mama przyjechała. W międzyczasie zadzwoniłam do położnej. Ona kazała mi wejść pod prysznic i wziąć No-Spę. Więc tak zrobiłam, ale to mi w sumie nic nie pomagało. Pod prysznicem mnie jeszcze bardziej bolało, bo tam nie mogłam sobie usiąść. Jakbym mogła usiąść, to może byłoby lepiej... No więc wyszłam spod tego prysznica i wtedy się zaczęły takie skurcze co 3, 4 minuty.
  • Przyspieszone...
  • Tak, to wtedy Jurek już mierzył, bo ja już nie byłam w stanie. Położna... okazało się, że ona miała akurat dyżur w tym czasie, więc nie mogła się mną zająć. Szukała zastępstwa. Chyba ze 20 minut czekaliśmy, albo dłużej nawet, aż do nas oddzwoni... no i ona nie znalazła żadnego zastępstwa dla nas. Więc pojechaliśmy na ostry dyżur, o czwartej rano.
  • Do świętej Zofii?
  • Tak. I tam zaopiekowały się nami dwie, bardzo fajne panie położne. Jedna pani była ze mną do czasu rozpoczęcia drugiej fazy porodu, a druga od tej drugiej fazy była ze mną. W sumie bardzo fajne panie mi się trafiły... Ja bardzo chciałam mieć znieczulenie, ale one mi powiedziały, że u mnie tak szybko to wszystko idzie, więc nie ma to sensu. Więc pobrali mi krew, bo miałam morfologię „za starą” już o dwa dni i czekało się długo na wyniki. A jak już miałam tę morfologię, to ja już miałam 8 cm rozwarcia.
  • I już było po znieczuleniu... to znaczy już nie można było po prostu tego zastosować?
  • Tak. Wrzuciły mnie do wody, w wodzie zrobiło się 9 cm rozwarcia. Potem na łóżko. Tylko, że już na łóżku to z półtorej godziny to trwało..
  • Czyli druga faza porodu tyle trwała, półtorej godziny. A później jeszcze trzecia faza, czyli łożysko.
  • Tak, trzecia faza to już był Janusz, już leżał sobie na mnie, Jurek ze mną gadał...
  • Czyli podsumowując: Ty miałaś wykupioną położną, która nie mogła w tym czasie co Ty rodziłaś Ciebie obsłużyć i dlatego normalnie z dyżuru poszłaś do położnej, więc tak naprawdę umowa nie doszła do skutku w Twoim przypadku i można powiedzieć, że tak jakby przyjechałaś „z ulicy” na dyżur do św. Zofii i Cię przyjęli.
  • Właśnie tak. I jeszcze tak trafiliśmy, że było mało ludzi i dopiero za nami zaczęły się kobiety schodzić.
  • Gdybyś mogła coś zmienić w samym przebiegu porodu, to co by to było? Czy jest w ogóle taka rzecz?
  • Nie, jestem zadowolona z przebiegu porodu. Może bym się zastanawiała nad tym rodzeniem w wodzie... bo my nie mogliśmy ze względu na pobieranie krwi pępowinowej. W sumie chyba w wodzie byłoby mi łatwiej urodzić, bo jak wyszłam z wody, to mi skurcze przestały się nasilać, ustąpiły mi.
  • To gdybyś mogła cofnąć czas, to nie pobrałabyś tej krwi?
  • Nie, to nie tak. I tak bym ją pobrała.
  • Po prostu jesteś ciekawa doświadczenia, jakby to mogło być, urodzić w wodzie?
  • Tak, jakby to było, gdyby się urodził w wodzie.
  • OK. Następne pytanie miało być o znieczuleniu, ale już sobie odpowiedziałyśmy, że Ty nie miałaś... Rozumiem, że jesteś zadowolona, że tego znieczulenia nie było?
  • Nie wiem jak jest ze znieczuleniem... Ale u mnie i tak to wszystko szybko poszło.

SZPITAL
  • Agnieszko, czym się kierowałaś przy wyborze szpitala? Dlaczego chciałaś rodzić w św. Zofii?
  • Wiedziałam, że Ty tam rodziłaś.
  • I tylko tym?
  • Tak! Tylko tym się kierowałam... ;-) Nie zasięgałam innych opinii, raczej ja sama polecałam ten szpital, bo Ty polecałaś... i tak to było. Moje koleżanki też tam rodziły, ale to raczej Twoje zdanie na to wpłynęło.
  • O, to bardzo mi miło i cieszę się, że jakąś Dobrą Radę mogłam przekazać dalej... A rozumiem, że Ty też jesteś zadowolona z zapewnionej Wam opieki?
  • Tak, bardzo jestem zadowolona. Te położne naprawdę fajnie to robiły. Znaczy ja tego nie widziałam jak to tam się działo, miałam cały czas zamknięte oczy, bo łatwiej wtedy wyłączyć mózg. Ale z tego co mama mi opowiadała, to te panie położne klęczały nade mną. Tak, bo jak ja byłam przy drabinkach, to one normalnie leżały na podłodze i patrzyły co tam się dzieje. To szacun ode mnie, naprawdę...
  • Były bardzo zaangażowane?
  • Bardzo. I w sumie aż cztery panie przychodziły do mnie. Cztery panie kładły się na mnie, żebym urodziła. Tak, tak. Przyszła pani doktor, ta pani doktor tak ścisnęła mocno, że ciekawe czy jej nie boli do tej pory... ale to dzięki temu urodziłam, bo to był ten moment kluczowy kiedy mnie tak ścisnęła. Także bardzo jestem zadowolona. Bardzo fajne, profesjonalne panie.
  • Pięknie... Z osób towarzyszących, to rozumiem, że była z Tobą i Twoja mama i Twój mąż? Tak? Czyli dwie osoby bez problemu też mogły uczestniczyć... To nie jest chyba takie oczywiste w każdym szpitalu.
  • Nie, te panie nikogo nie wyganiały. Wręcz przeciwnie, chciały, żeby był ktoś jeszcze ze mną. Bo jak ja byłam z dyżuru tam przyjęta, to one nie miały czasu dla mnie non stop ze mną siedzieć. Tak naprawdę, jakby nie było ze mną Jurka i mojej mamy, to byłabym tam sama...

TORBA DO SZPITALA
  • Czy czegokolwiek Ci zabrakło w torbie spakowanej do szpitala? Dla Ciebie lub dla maluszka?
  • Nie, wszystko miałam.
  • Tak dobrze się zorganizowałaś?
  • Tak. To znaczy ładowarki do telefonu nie wzięłam... to była jedyna rzecz, którą Jurek mi przywiózł.
  • A czy były jakieś rzeczy, które okazały się nieprzydatne w Twojej torbie? Takie rzeczy, których byś następnym razem nie wzięła?
  • Szlafroka mogłam nie brać, bo było tak gorąco, że był niepotrzebny. Ale poza tym, z racji takiej że my blisko tego szpitala mieszkamy, to Jurek zawsze mógł mi też coś przywieźć... I za mało wody wzięłam. Mineralnej.

KARMIENIE DZIECKA
  • Agnieszko, od początku postanowiłaś karmić dziecko mieszanką. Czy możesz nam powiedzieć skąd taka decyzja? Skąd taki wybór?
  • Razem z mężem chcieliśmy po prostu brać czynny udział w wychowywaniu naszego dziecka, w opiece nad nim. Tak jak widziałaś on też karmi i jest zadowolony z tego...
  • Wszystkie czynności wykonuje tak samo jak mama...
  • Tak, jeśli ja bym nie mogła, to zawsze jest tata, który to robi.
  • Czyli czujesz się pewniej, że jest druga osoba, która może też zapewnić maleństwu karmienie?
  • Mąż ma w sumie taki sam kontakt jak ja z dzieckiem. I na tym nam zależało.

PRZYGOTOWANIE MIEJSCA DLA DZIECKA W DOMU
  • Wasz synek śpi w osobnym pokoju. Opowiedz nam trochę o tym, jak to wygląda w praktyce? Jak się orientujecie, że on się budzi? Jak często to się dzieje? Kto chodzi go przewijać i karmić w nocy?
  • Mamy kamerkę, więc w sumie Januszek śpi z nami, tak jakby, bo go widzimy. A kto chodzi? Na zmianę chodzimy. Ten, kto pierwszy wstanie tak naprawdę.
  • I jest po równo? Przynajmniej na razie?
  • Nie wiem, bo w nocy to ja jestem nieprzytomna, więc nawet nie wiem ile czasu z nim spędziłam. Ale chyba po równo... tak mi się wydaje. Chodzimy go karmić co 3 godziny.
  • Czy wychodzi na to, że jedna osoba ma 6 godzin snu dla siebie?
  • No niekoniecznie, bo jak długo się (Januszek) drze... to druga osoba idzie z odsieczą.
  • To trzeba wtedy pomagać.
  • Tak, właśnie.
  • Ok, czyli to nie jest tak różowo..
  • Nie...
  • Ale pomagacie sobie?
  • Tak. Musimy się najpierw z nim dotrzeć, rozpoznać go, o co mu dokładnie chodzi i będziemy już wtedy mogli sobie wybierać np. dobra, na kolkę to Ty idź! A na coś innego to ja pójdę...

WIEDZA O OPIECE NAD DZIECKIEM
  • Agnieszko, z jakich źródeł, czerpałaś, czerpiesz lub planujesz czerpać wiedzę o opiece nad dzieckiem, o jego wychowaniu?
  • Na pewno nie z internetu, chodzi mi o fora. Nie na forach, bo różnie z tym bywa, więc raczej od mam, po prostu.
  • Po prostu od innych mam?
  • Dużo mam jest teraz wśród moich znajomych. Po prostu się obserwuje jak ktoś wychowywał swoje dzieci, więc się powiela to później.

ALTERNATYWNE METODY WYCHOWYWANIA DZIECKA
  • Powiedz czy słyszałaś o takim koncepcie wychowywania dziecka w duchu rodzicielstwa bliskości?
  • Nie, ale to pewnie chodzi o to, żeby nosić maluszka, tak?
  • Tak, pytam właśnie dlatego, że ja praktykuję tę metodę można powiedzieć, bo moje dzieci były nieodkładalne, one nie chciały spać same i ja się tak zaczęłam interesować tym rodzicielstwem bliskości, a głównie chodzi mi tutaj o karmienie piersią i też spanie z dzieckiem blisko, co po naszej rozmowie widać, że Twoje podejście jest zupełnie inne. Dlatego chciałam się Ciebie spytać jak Ty w ogóle oceniasz mamy, które tak postępują jak np. ja.
  • Ja staram się nie oceniać. Ale jeżeli ktoś ma taką potrzebę, i ten mały człowiek i mama, żeby np. spać ze sobą czy żeby cały czas mieć to dziecko przy sobie, no to jak najbardziej. To wszystko zależy od tego człowieka małego, co on potrzebuje. Janusz jak na razie nie wykazuje takich chęci, żeby chciał być non stop z nami. On sobie sam potrafi leżeć, gapi się, coś tam sobie myśli, sobie duma, sam zasypia też, bywają takie momenty, więc na razie on nie wykazuje takich chęci.
  • A w jaki sposób sam zasypia, bo to też jest dla mnie interesujące?
  • Odkładamy go i on sobie coś tam poduma, poduma i zamyka oczy.
  • I bach?
  • Tak. Czasem też tak jest, że podchodzimy i go po główce głaszczemy, też to dobrze na niego wpływa. Teraz to w ostatnich dniach to się rzadziej zdarzało, bo on już się chyba zaczyna tak swobodniej czuć i że jak popłacze, to może mnie wezmą na ręce? Przynajmniej tak mi się zdaje, że on tak myśli...Ale cieszę się, że też potrafi tak sam się sobą zająć, chociaż jest taki mały.
  • No to super... W ogóle bardzo fajnie słyszeć, że dziecko potrafi się sobą samo zająć i potrafi też samo usnąć.
  • No, tak.
  • Są takie egzemplarze...


PLANY NA PRZYSZŁOŚĆ
  • Opowiedz nam o swoich planach na przyszłość. Jak długo planujesz zostać z dzieckiem w domu i opiekować się nim? Będziesz korzystać z całego urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego?
  • Na pewno rok chciałabym z nim zostać. Czy dłużej? To ciężko mi jest teraz powiedzieć. Pewnie jak każdej matce będzie mi ciężko go zostawić. Może to się różnie potoczyć, ale ten rok na pewno planuję z nim zostać.

ZAKOŃCZENIE
  • Czy uważasz, że jesteś bardziej szczęśliwa teraz, gdy urodziłaś już dziecko?
  • Niż byłam w ciąży?
  • Niż byłaś w ciąży lub nawet przed ciążą.
  • I wtedy i teraz jestem szczęśliwa, tylko teraz po prostu jest inaczej.
  • Wymień Agnieszko jedną rzecz, którą chciałabyś przekazać innym mamom.
  • Bardzo mi się podoba jak nasz synek sobie śpi i się sam do siebie uśmiecha. To po prostu... to, że mnie budził i dwie godziny musiałam go na rękach nosić, to już jest naprawdę nieważne. Jak on się tak uśmiechnie, tak z rozdziawioną gębą... to jest cudowne.
  • To bardzo, bardzo miło to słyszeć! Dziękuję Ci, Agnieszko, za rozmowę.
  • Dziękuję również.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz