piątek, 15 maja 2015

Poczucie winy u Matki. Jak szybko sobie radzić?

Jeju, czuję się tak strasznie winna. Moje dzieci są chore, a ja sobie piszę jakiegoś bloga...

Wczoraj byłam z Olą u kolejnej pani doktor. Ola, 15 miesięcy, istne tornado, wciąż robi sobie krzywdę. Źle ją pilnuję. Powinnam ją przypiąć pasami do fotelika i wtedy byłaby bezpieczna. Nie wspinałaby się na krzesła, na stół, na fotelik do karmienia, na sofę, na parapet. Nie przewracała się. Nie nabijała co chwila guzów. Starsza siostra nie przytrzasnęłaby jej paluszka pianinem. Paluszek jest czarny już od miesiąca. Codziennie wypatruję czy mały paznokieć może już rośnie. Inny paluszek nie zostałby włożony pomiędzy drzwi...

Przedwczoraj Ola rozcięła sobie wargę swoimi własnymi zębami. Trzymałam ją na kolanach i jadłyśmy razem obiad, bo ostatnio nie lubi siedzieć przypięta w swoim krzesełku, tylko lubi jak razem sobie jemy z jednego talerza. No więc trzymałam ją na kolanach i jadłyśmy, aż nagle Ola zaczęła się wyrywać. Przytrzymałam ją jedną ręką, bo w drugiej miałam widelec i nagle Ola zrobiła jakiś taki gwałtowny ruch do przodu i uderzyła swoimi ustami w kant stołu. Przy tym wypadku właśnie rozcięła sobie zębami wargę. Bardzo mocne rozcięcie, krew się lała całym strumieniem, a jak widzę krew, to panikuję. Dobra zadzwoniłam do męża, uspokoił mnie, że nie trzeba jechać od razu do szpitala, tylko zimny okład przyłożyć. Krew zaraz przestała lecieć, ale profilaktycznie poszłyśmy wczoraj wieczorem do pani doktor, bo warga taka spuchnięta i może coś pani doktor poleci do smarowania.

Lekarka obejrzała dokładnie Oli buźkę, zajrzała do gardła i ... odkryła, że w gardle są grzyby!
Jak to? Przecież w poniedziałek byłyśmy u innej pani doktor w związku z małą infekcją i nic nie wykryła.
  • Czy te grzyby są od tego rozcięcia? Skąd się wzięły?
  • A robiła pani Oli inhalacje?
  • Tak.
  • A czy pani wyparzyła ten inhalator?
  • Nie...
  • No to stąd mogą być te grzyby.
O ja - Zła Matka jestem, nie wyparzyłam inhalatora i Ola ma teraz grzyby!

Wracam z Olą do domu i od progu mąż mnie informuje, że druga córka, Elwira, lat trzy, dzielny przedszkolak, ma gorączkę ponad 39 stopni! Mierzę temperaturę ja. W jednym uchu wychodzi 38,4. W drugim uchu 38,2. Decyduję, że nie będę zbijać powyżej 38,5. Kładę Elwirę do łóżka, robię jej namiastkę Masażu Dotyk Motyla. Po środowym spotkaniu w Zielonobiałołęckim Klubie Mam i prezentacji tej techniki wykonanej przez Martę Targońską bardzo chcę się nauczyć porządnie tego masażu. Dobra, tylko kiedy?

Jeśli chodzi o poczucie winy, to odkąd zostałam mamą, dopada mnie codziennie. Wszystko robię nie tak. Zaniedbuję te dzieci. Czapki nie założyłam, przeziębi się. Założyłam czapkę niepotrzebnie, przegrzeje się i się przeziębi. Spędzam czas z Olą, a Elwirę wysyłam do przedszkola. Elwira czasami mnie bardziej potrzebuje i dobrze o tym wiem. Olę wszędzie ze sobą zabieram, a Elwirę oddaję obcym ludziom na kilka godzin. Jak ona ma się nauczyć świata? Wzięłam Elwirę na ręce, a Oli nie, bo nie mam siły. Ola na pewno poczuła się odrzucona. Wzięłam Olę na ręce, a Elwira płacze, że ma kuku. Jejku, ja zwariuję. Zawsze będzie coś źle. Nigdy nie będę idealna. Nawet dla swoich dzieci.

Niedawno usłyszałam o mamach, które walczą o życie swoich dzieci. Nie pamiętam dokładnie na co ich dzieci chorują. Chyba na raka. W każdym razie te mamy opowiadały, że codziennie robią sobie pełen makijaż. Że jak to, mają takie chore dzieci, a makijaże im w głowie? A one mówiły, że tak. Że robią to, żeby dalej żyć. Żeby dawać radę. Żeby sprawić sobie w każdym dniu małą przyjemność. I nie mają z tego powodu żadnego Poczucia Winy. One są przez to po prostu szczęśliwsze. Też tak chcę!

MÓJ KRÓTKI KURS WALKI Z DESTRUKCYJNYM POCZUCIEM WINY:

Krok nr 1: Nazwij to co czujesz
Możesz to sobie napisać. Opisz to możliwie jak najdokładniej. Skąd się bierze u Ciebie takie myślenie? O co tak naprawdę Ci chodzi? Przyjrzyj się tym emocjom.

Krok nr 2: Wyobraź sobie, że jednak nie czujesz się winna
Jakie może być zadowalające dla Ciebie rozwiązanie sytuacji, w których zazwyczaj czujesz się winna? Czy jest coś co mogłabyś zrobić lub czego mogłabyś nie zrobić, żeby poczuć się lepiej? Wyobraź sobie, że właśnie to zrobiłaś. Lepiej Ci?

Krok nr 3: Wybacz sobie
Czasem nie można zrobić nic. Czasem żadne rozwiązanie danej sytuacji nie jest i nie może być dla wszystkich satysfakcjonujące. Zamknij oczy i wybacz sobie. Przecież w głębi duszy wiesz dobrze, że jesteś Najlepszą Matką dla swoich dzieci i chcesz tylko ich dobra. Jesteś Najlepszą Matką jaka może być. Uwierz w to!

Co ja dziś miałam zrobić z tym blogiem?

Chyba wstawić tu jakieś fotki, żeby jakoś przyjaźniej dla ludzi wyglądał... Przydałoby się pogrzebać też w różnych funkcjach i coś poupiększać. To jest chyba jednak za trudne zadanie na dzisiaj.
Wiecie co jest dla mnie najgorsze w tym zadaniu? Czarna robota? Wybrać odpowiednie zdjęcia.

Dobra, dam sobie jeszcze na to czas. A tymczasem wstawię Wam fotę mojego prania, którego nie zdjęłam od środy...




Przecież to tylko pościel! Wystarczy odpiąć kilka klamerek i zanieść do domu. A ja zamiast tego robię zdjęcie i jeszcze to opisuję. Nie chce mi się tego prania zdjąć, po prostu. I wiecie co? Nie, wcale nie czuję się winna z tego powodu. Niech sobie wisi... Ciekawe kiedy Pan Mąż to zauważy? :-)




3 komentarze:

  1. Też mam w domu 15 mc dzieciątko:) Jedno! I chyba nie radzę sobie tak dobrze jak Ty! też mam ciągłe poczucie winy że coś nie tak robię ale tak chyba po prostu wygląda macierzyństwo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (O)błędna mamo, dziękuję za Twój komentarz, myślę, że każdy radzi sobie najlepiej jak może, w zależności od sytuacji!

      Usuń
  2. Według mnie w macierzyństwie najtrudniejsze są dwie rzeczy: radzenie sobie z ciągłym poczuciem winy związanym z tym, że nie robimy wszystkiego tak, jak byśmy chciały, jak również umiejętność pogodzenia zaspokajania swoich potrzeb z zaspokajaniem potrzeb dziecka. Myślę, że najlepsze, co można zrobić w tej pierwszej kwestii, to odpuścić sobie czasem, starać się nie rozmyślać nad tym, jak powinnyśmy zrobić to czy tamto. Co do drugiej kwestii, to najlepiej od czasu do czasu odpocząć trochę od zajmowania się dzieckiem/dziećmi, korzystając z pomocy bliskich. Pozdrawiam :) PS. Podoba mi się Twój blog, na pewno będę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń