sobota, 28 maja 2016

Restauracja Złoty Lin w Serocku - urokliwy zakątek dla rodzin z dziećmi

Wybieracie się z dziećmi na weekend w okolice Serocka? Albo nad Zalew Zegrzyński? A może planujecie przejazd tą trasą w drodze na Mazury? Jeśli tak, to pewnie szukacie też przy okazji sprawdzonego miejsca na rodzinny obiad. 

Mam dla Was dobrą wiadomość: idealne miejsce dla dzieciatych naprawdę w tej okolicy istnieje! To restauracja Złoty Lin. Knajpa z ponad czterdziestoletnią tradycją, słynąca z dań rybnych i doskonałej polskiej kuchni. 


Restauracja posiada dwie osobne sale i ogromny ogród letni. Zwłaszcza miejsce na świeżym powietrzu przyciąga stałych bywalców i weekendowych urlopowiczów. Jest tu plac zabaw, ogromna altana z możliwością osłonięcia od wiatru, mnóstwo przestrzeni z wygodnymi leżakami, specjalna strefa przeznaczona na grilla i ognisko i dużo, dużo stolików. 


W weekendy dzieci mają zapewnioną animatorkę do zabawy. Można z nią rysować, puszczać bańki albo po prostu swobodnie pobrykać. Jeśli pogoda nie dopisuje, to dzieci mogą bawić się w specjalnie do tego wydzielonym kąciku w jednej z sal restauracyjnych. Znajdują się w nim zabawki i stolik do rysowania, można też oglądać bajki na kanałach dziecięcych. 



Menu dla dzieci przewiduje takie specjały jak pulpeciki rybne w sosie koperkowym (12zł), paluszki z kurczaka w płatkach kukurydzianych (12zł) albo naleśniki z serem lub jabłkiem (11zł).

Dorośli smakosze mogą liczyć na duży wybór świeżych ryb, a wśród nich lin, sandacz, sum, okoń, dorsz, łosoś, pstrąg, halibut. Specjalnością lokalu są ryby zapiekane w śmietanie. Przykładowo, za filet z lina zapłacimy 24zł za mniejszą (150g) lub 32zł za większą (200g) porcję. Warto też spróbować smacznych zup, polecam chłodnik (12zł) lub bulion z kawałkami sandacza i kluseczkami (14zł). Niektóre desery wymagają jeszcze dopracowania od szefa kuchni. Nasi goście nie byli zbytnio zachwyceni smakiem ciastka czekoladowego z kaszy manny (7zł), choć w menu pozycja wyglądała rewelacyjnie. Smakowała nam za to Panna Cotta z musem malinowym (12zł).

Obsługa lokalu przyjazna, kelnerzy starają się, choć podczas naszych ostatnich odwiedzin czasami brakowało wolnej osoby na ogródku, do której można by się zwrócić o podanie dodatkowej kawy czy zimnych napojów.


Na miejscu dostępne są bez problemu wysokie krzesełka do karmienia, a w toalecie na najmłodszych czeka składany przewijak dla niemowląt.

Ceny bardzo korzystne w stosunku do jakości serwowanych potraw.  

Przy restauracji znajduje się trzygwiazdkowy hotel, oferującym łącznie 32 miejsca noclegowe w 14 pokojach. Przed kompleksem znajduje się spory parking. 

Restaurację Złoty Lin oceniam na piątkę. Będziemy tu jeszcze przyjeżdżać z rodzinką  w weekendy, najlepiej po długim spacerze nad Bugiem albo żeby się wzmocnić po leśnych wyprawach wśród okolicznych lasów. Miejsce niezwykle urokliwe, przyjazne rodzinom, doskonałe na pyszną rybkę!

sobota, 26 marca 2016

Oberża pod czerwonym Wieprzem - najbardziej rodzinna restauracja w Warszawie?

Dziś testujemy pod kątem rodzinnego wyjścia do restauracji Oberżę pod czerwonym Wieprzem.

Lokal umiejscowiony u zbiegu ulic Żelaznej i Chłodnej, czyli na pograniczu Woli i Śródmieścia,
utrzymany w klimacie PRL i serwujący smaczną, tradycyjną, polską kuchnię. Z zewnątrz wygląda trochę niepozornie, choć w sezonie letnim ogródek i zabytkowe samochody przed wejściem dodają uroku tej knajpie.


Wybierając się tutaj trzeba przygotować się na dygnitarskie ceny. Jednak chętnych do konsumpcji nie brakuje, a sądząc po zdjęciach, na których widnieją odwiedzające restaurację takie sławy jak Bruce Willis czy Lennox Lewis, to lokal ma całkiem niezłe wzięcie. W grudniu 2015 Oberża pod czerwonym Wieprzem została wymieniona przez New York Times jako jedna z trzech restauracji, dla których warto odwiedzić Warszawę (obok Atelier Amaro i Warszawy Wschodniej).



Jednak nas najbardziej interesują udogodnienia dla dzieci. Restauracja sama sobie wyznaczyła wysoko poprzeczkę i walczy o tytuł najbardziej rodzinnej restauracji w Warszawie.

Co to oznacza? Sprawdziłam dla Was w praktyce:

Przewijak w łazience? Jest.

Krzesełka do karmienia? Bezproblemowo. Do tego dostępne na miejscu śliniaczki.

Menu dla dzieci? Całkiem niezły wybór. W specjalnej karcie dla dzieci mamy 2 zupy (rosół lub pomidorowa) za 6zł, Na drugie danie są pierogi w trzech smakach do wyboru (12zł), spaghetti z sosem pomidorowym (15zł), schabowy z mizerią i frytkami (15zł) lub filecik z kurczaka z frytkami i surówką (15zł).

Kącik zabaw dla dzieci? Poprawny, aczkolwiek nie jest to miejsce, które powala na kolana. Przestrzeń przeznaczona dla dzieci jest raczej niewielka. Składa się z dwóch stolików i kilku krzesełek z Ikei, przy których dzieciaki mogą usiąść i wykonywać różne prace artystyczne. Dodatkowo jest dywanik i kilka pudełek z zabawkami. Kącik wpisuje się w przestrzeń głównej sali restauracyjnej, nie jest oddzielony od reszty restauracji - ma to zarówno swoje zalety, jak i wady, ale to już każda rodzina ma indywidualne preferencje w tym zakresie.

Gdybym miała tutaj coś poprawić, to powiększyłabym strefę przeznaczoną dla dzieci, może nawet lekko ją odseparowała od pozostałej części sali i dodałabym trochę inne zabawki, np. klocki, układanki, więcej książeczek. Zauważyłam też, że część z dostępnych zabawek, zwłaszcza tych dla najmłodszych dzieci była już dość zużyta, niektóre, zwłaszcza te grające nie działały tak jak trzeba i powinny zostać wymienione.


W weekendy między godziną 12 a 17 można liczyć na opiekę profesjonalnej animatorki dla dzieci. Profesjonalna animatorka, czyli taka która nie tylko będzie miała na oku nasze pociechy, ale i pomaluje im buźki, poskręca balony i wykona z nimi ciekawe prace plastyczne. My trafiliśmy tutaj w weekend przed Świętami Wielkanocnymi i dodatkową atrakcją dla dzieci było szukanie jajek niespodzianek. 


Muszę przyznać, że moje dzieci bawiły się tutaj wyśmienicie. W zasadzie to cały czas były zajęte animacjami i przyszły do nas do stołu tylko na czas jedzenia. Pomidorowa i kotlety schabowe zostały szybko skonsumowane i dalej pognały się bawić, tak im się spieszyło.

Dawno nie pamiętam takiego spokoju podczas rodzinnego wyjścia z dziećmi. Wszystko było pod kontrolą, dzieci nie wchodziły nam na głowę i nie rozwalały całego lokalu, bo po prostu ktoś się nimi z entuzjazmem zajmował... tylko tyle i aż tyle.

A dorośli? Mogliśmy w tym czasie spokojnie porozmawiać i pocieszyć się jedzeniem. Z wypróbowanych dań, mogę polecić krem z zielonego groszku (19zł) oraz pieczone filety z dzikiego pstrąga (44zł). Na deser podobno pyszna jest specjalność lokalu czyli beza migdałowa "Gwiazda Fidela" (26zł), jednak z uwagi na jej duży rozmiar sama nie skusiłam się na taką ucztę.

Podsumowując - tak, ta restauracja jest wg. mnie warta tego, aby tu przyjść z dziećmi. Jedzenie i obsługa na wysokim poziomie. Choć ceny adekwatnie też. Bardzo dobrze zorganizowana jest tutaj opieka dla dzieci, są wszelkie udogodnienia przestrzenne i sanitarne, no może z wyjątkiem dyskretnego, osobnego kącika dla mam karmiących piersią. Także część do zabawy dla dzieci mogłaby być nieco większa i zaopatrzona w bardziej różnorodne zabawki. Lokal oceniam zatem na piątkę z minusem.

niedziela, 28 lutego 2016

Zielony koktajl na poprawę zdrowia i humoru

Oto przepis na koktajl pełen witamin. Użyłam do niego chyba wszystkich zielonych składników, jakie miałam w domu. Podstawą przepisu jest szpinak i kiwi, wzbogacone zielonymi winogronami i listkami melisy. Do tego na osłodę dodałam mandarynki, mango i banana oraz dla zdrowia plasterek imbiru. Smakowo wyszła podróż w tropiki: delikatna słodycz banana, mango i winogron przełamana lekko kwaskowatą nutą kiwi. Obawiałam się czy nie będzie za mocno czuć szpinaku, ale pomimo, że wrzuciłam całe opakowanie, to mąż ani dzieci nawet się nie zorientowali, że w koktajlu jest ten składnik.

Ten wynalazek właśnie podniósł mnie z łóżka, w którym zabarykadowałam się na weekend z powodu przeziębienia. Niestety, dopadło i mnie... ale nic to. Intensywny, zielony kolor mojego napoju sprawił, że błyskawicznie wrócił mi humor. Nazwałam go "Uśmiechnij się".


Składniki:
1 opakowanie szpinaku
10 mandarynek
5 kiwi
1 banan
1 mango
garść zielonych winogron
plasterek imbiru
kilka listków melisy


Szpinak dokładnie myjemy. Owoce myjemy i obieramy ze skóry. Z plasterka imbiru również odcinamy najpierw twardą skórę. Szpinak, mandarynki, imbir i winogrona przeciskamy przez wyciskarkę do owoców, następnie dodajemy mango, banana i listki melisy i blendujemy, żeby konsystencja była nieco gęstsza. Dekorujemy plasterkami kiwi i podajemy w niskich szklankach.

Dajcie znać czy spodobał się Wam ten przepis? Jeśli tak, będzie mi miło, jeśli zostawicie swój komentarz i/lub lajka na facebooku tutaj.

środa, 24 lutego 2016

Trattoria da Antonio - Restauracja z salą zabaw w centrum Warszawy

Niedaleko Placu Trzech Krzyży w Warszawie, przy ul. Żurawiej 18 mieści się lokal Trattoria da Antonio. Na oficjalnej stronie internetowej restauracji znalazłam hasło, że rodzina jest tutaj najważniejsza. Przyszłam to dla Was sprawdzić.

Lokalizacja restauracji w centrum Warszawy jest zarówno atutem, jak i wadą tego miejsca - w weekend my i nasi goście szukaliśmy wokół dogodnego miejsca do parkowania ponad 20 minut. 

W końcu dotarliśmy do restauracji, a że były to akurat Walentynki, lokal był na tę okazję specjalnie udekorowany serduszkami i wyglądał tak:



Zgodnie z moją wcześniejszą prośbą, zostaliśmy posadzeni przy stole usytuowanym tuż obok sali zabaw. Muszę przyznać, że to ta swobodna przestrzeń do zabawy dla dzieci, oddzielona dyskretnie od części restauracyjnej, miała decydujący wpływ na to, że wybrałam ten lokal do zaproszenia rodziny na wspólne świętowanie urodzin moich córek. Rodzina, jak to rodzina, lubi posiedzieć sobie przy stole, pokosztować różnych dań, napić się kawy, a może i czegoś z procentami. Jednak tego dnia, to dzieci miały być najważniejsze i zastanawiałam się jak to wszystko ze sobą pogodzić. Chyba nie muszę dodawać, że jakoś nie wyobrażałam sobie moich dwóch rozbrykanych panienek grzecznie siedzących przy stole restauracyjnym i rozmawiających z ciociami i wujkami...

Dlatego właśnie, potrzebowałam na tę okazję restauracji ze sporą salą zabaw.  Muszę przyznać, że Trattoria da Antonio spełniła moje oczekiwania pod tym względem. Miejsce do zabawy dla dzieci znajduje się na środku restauracji i jest połączone z dwóch stron z innymi salami. Jest to dobre rozwiązanie, gdyż goście siedzący w różnych częściach lokalu mają swobodny dostęp do swoich dzieci. W pokoju jest spory domek i kuchnia do zabawy, jest stanowisko do grania w gry, są samochodziki-odpychacze, pluszaki, a także kilka krzesełek i stolików dla dzieci, na których można rysować, wycinać i wymyślać inne plastyczne zabawy. 



Przy dobrej animatorce, dzieci będą miały zajęcie nawet na kilka godzin. Restauracja Trattoria da Antonio w weekendy zapewnia dziewczynę do animacji i opieki nad dziećmi, jednak raczej nie ma co liczyć na zabawy twórcze, a bardziej na asystowanie dzieciom przy swobodnej zabawie. Dlatego, z uwagi na święto naszych dzieci i za zgodą restauracji zamówiliśmy dla solenizantek jeszcze dodatkową animatorkę, panią Anetę z Klawa Planeta, która z wdziękiem baletnicy poprowadziła całą imprezę. Było malowanie buziek, korony dla solenizantek, wspólne robienie ozdób, wesołe piosenki i mnóstwo innych atrakcji. Zobaczcie sami:





Jeśli chodzi o kuchnię, to Trattoria da Antonio jest restauracją typowo włoską, która reklamuje się jako "mała Sycylia w sercu Warszawy". W przystawkach widnieje m.in. focaccia (18zł), bruschetty (19-25zł) i dość duży wybór carpaccio (31-39zł). W menu królują makarony i pizza w cenach od 25 do 40zł, oprócz tego są trzy rodzaje zup (16-18zł), sporo różnych sałatek (26-35zł) i kilka innych dań głównych, zarówno mięsnych, jak i rybnych. Ceny tych głównych dań wahają się od 36 do 59 złotych, ale bez dodatków. Dość drogo. Oto jak wygląda na talerzu dorsz z sycylijską salsą słodko-kwaśną i szafranem (41zł) w towarzystwie szpinaku:



Smakowo poprawnie, ale jakoś nie zostaliśmy żadnym z dań powaleni na kolana. Z tego co zauważyłam, to większość gości zamawia po prostu pizzę. Natomiast w tygodniu, między godziną 12 a 16 można tutaj zjeść dwudaniowy lunch z kawą, herbatą lub lampką wina do wyboru już za 25zł. Czyli przyzwoicie.

Menu dla dzieci proponuje spaghetti z sosem pomidorowym lub pizzę margharitę, obie pozycje w cenie 19 złotych. Ja swoim dzieciom zamówiłam jednak jedną porcję na pół kremu z pomidorów oraz tortelloni ze szpinakiem.



W restauracji znajduje się przewijak dla dzieci, w osobnym pomieszczeniu, przy łazienkach.

Jak podsumowałabym ten lokal? Poprawna kuchnia włoska, ale bez fajerwerków i w dość wysokich cenach, jednak z doskonałym wyposażeniem jeśli chodzi o zaplecze dla dzieci. Myślę, że warto się tu wybrać na włoską pizzę, a dzieciom dać się w tym czasie wyhasać.