wtorek, 4 kwietnia 2017

Figlarium - ogromna przestrzeń do zabawy w Marywilska44


Kolejną bawialnią, którą odwiedzamy na warszawskiej Białołęce jest Figlarium zlokalizowane w Marywilska 44. Długo miałam opory, żeby przyjść tutaj z dziećmi – nie wiem czemu wyobrażałam sobie wcześniej tłumy przepychających się tutaj ludzi, atmosferę wszechobecnych tanich azjatyckich kramików z byle jakimi butami majtkami i rajstopami, unoszący się w powietrzu zapach smażonego w głębokim tłuszczu jedzenia… Brrrrr!

Na szczęście okazało się, że nie jest tak źle, a żeby nie przepychać się niepotrzebnie z dziećmi przez wszystkie hale kupieckie po prostu parkujemy samochód jak najbliżej bawialni czyli przy hali F (przy wejściu na ścianie budynku jest wielki plakat z reklamą Figlarium – nie sposób go nie zauważyć). Wchodząc tym wejściem idziemy najpierw prosto, mijając po prawej stronie Energy Fitness Club i zaraz potem skręcamy w prawo,  by wkrótce, kierując się znakiem do bawialni, skręcić jeszcze raz w prawo do Figlarium (lokal F04).

Przed wejściem na salę jest przestrzeń na zostawienie wózków, okryć wierzchnich, ciepłych bluz i butów. Rodzice mogą ewentualnie zostać w butach i założyć dostępne na miejscu ochraniacze. Trzeba jednak pamiętać, że w ochraniaczach nie wolno nam wejść z dzieckiem na dużą konstrukcję. Takie wejście z dzieckiem w celu zapoznania go z miejscem lub towarzyszenia jeśli się jeszcze boi jest możliwe tylko w skarpetkach. Oczywiście dorośli nie mogą zjeżdżać ze zjeżdżalni czy korzystać z trampoliny, ale to chyba zrozumiałe...

Plac zabaw oferuje dzieciakom całkiem sporo możliwości zabawy.


Po pierwsze, dajemy plus za oddzielenie strefy dla maluchów od reszty sali. Na samym środku sali jest więc wydzielone miejsce dla najmłodszych dzieci, wyposażone w niewielką zjeżdżalnię do małego basenu z kulkami, mini-tunel do przeczołgania się oraz sporo dużych, kolorowych, plastikowych klocków, z których można budować całkiem duże domki i inne konstrukcje wedle naszych upodobań. Najmłodsze dzieci mogą też skorzystać z bujaczka albo schować się w małym domku.

Pozostała część placu zabaw jest przeznaczona dla większych dzieci. Mamy tutaj możliwość wspólnego potrenowania z dzieckiem rzutów do kosza na specjalnym miejscu wyznaczonym pod małe boisko do koszykówki.

Kolejną atrakcją jest tor do zjeżdżania na jabłkach oraz umiejscowione z tyłu sali dwie spore trampoliny.


Oprócz tego, w Figlarium znajdziemy ogromną konstrukcję typu małpi gaj, wyposażony w wiele torów przeszkód i na który można wspinać się i schodzić lub zjeżdżać z wielu stron. Jest to ogromnym plusem, gdyż dzięki temu, nawet w przypadku, gdy na sali jest naprawdę wiele dzieci, nie wpadają one na siebie i nie zderzają się ze sobą. Trzeba zaznaczyć, że poziomy 1-3 (wg napisów umieszczonych na konstrukcji) są przeznaczone dla dzieci powyżej 6 lat. Oczywiście jest to raczej umowne ograniczenie, zabezpieczenie przede wszystkim dla właścicieli salki, nikt z obsługi nie sprawdza tutaj faktycznego wieku dzieci i jeśli rodzic uzna, że jego dziecko jest gotowe na wchodzenie na wyższe poziomy, to bez problemu może ono korzystać z całej konstrukcji. Zresztą, myślę, że ciężko byłoby tego zabronić rozentuzjazmowanym zabawą dzieciom.

Dostępnych jest także kilka dużych zjeżdżalni, w tym dwie mega duże, proste (żółta i czerwona), ogromna zjeżdżalnia-tuba z prawej strony i zakręcona zjeżdżalnia do większego basenu z kulkami.


W różnych zakamarkach konstrukcji znajdziemy też dwie niewielkie ścianki wspinaczkowe i tor do zjeżdżania na talerzyku.


Na sali zabaw są piłki do skakania, jeździki, rowerki i motorki, które cieszą się sporym powodzeniem wśród dzieci w różnym wieku.

Przestrzeń do zabawy jest naprawdę duża, zróżnicowana, dobrze przemyślana. Dla mnie dużym plusem jest bardzo dobra widoczność (prawie z każdej strony) bawiących się dzieci dla rodzica z części kawiarnianej. Byliśmy już na salkach posiadających tak zasłonięte konstrukcje i mnóstwo tuneli, że często nie sposób było śledzić gdzie akurat w danym momencie znajduje się nasze dziecko. Cieszę się, że tutaj nie ma tego problemu, a cała konstrukcja jest dobrze zabezpieczona siatkami.

Kawiarnia w Figlarium oferuje zimne i ciepłe napoje (woda, gotowe soki w buteleczkach, kawa, herbata) oraz słodkości. Zestaw kawa z ciastkiem to koszt 12zł. Niestety na ciepło do jedzenia jest tylko hot-dog (5zł) lub tost (6zł). Trochę słabo jak dla nas. I to jest chyba największy minus tego miejsca dla mnie. Pewnie wynika to z tego, że w CH Marywilska44 jest osobna część z wieloma punktami gastronomicznymi i tam można zjeść coś ciepłego. Ja jednak wolałabym zamówić sobie i dzieciom chociaż zupę tutaj na miejscu i nie musieć przemieszczać się w tym celu do innej hali.



W kawiarni są 2 krzesełka do karmienia dzieci. Przy wejściu, obsługa przypomina o tym, żeby nie korzystać w kawiarni ze swojego jedzenia. Gdy jednak zapytałam o możliwość nakarmienia najmłodszych dzieci własnym jedzeniem ze słoiczków. potwierdzono mi, że tak można.

Jeśli chcemy korzystać z internetu, trzeba poprosić obsługę o karteczkę z hasłem doWiFi, które będzie ważne przez 2 godziny od wpisania. Jedno hasło jest ważne na jedno urządzenie.

W Figlarium są dostępne dwie toalety z podziałem na damską i męską. Przed wejściem do toalet jest przewijak dla niemowląt. Czystość OK.



Odwiedziliśmy to miejsce kilka razy, głównie w ciągu tygodnia i raz w piątek. Dzieci nie było w tym czasie bardzo dużo, w kulminacyjnych momentach około 10 dzieci naraz na placu zabaw. Za każdym razem była obecna jedna pani z obsługi, która zajmowała się sprzedażą wejściówek, obsługą kawiarni, a w wolnym czasie czyściła plac zabaw. Natomiast przestrzeń to zabawy jest tutaj bardzo duża i myślę, że spokojnie daje radę z dużą ilością dzieci w weekendy.

Oferta:
W tygodniu (poniedziałek-czwartek) jedna godzina zabawy kosztuje tutaj 17zł, bilet na cały dzień to koszt 30zł. W weekend (od piątku do niedzieli) ceny są odpowiednio wyższe: 22 i 35zł. Dla rodzeństwa rabat 50% na drugie dziecko. Za to daję salce plus. Z kolei minus za brak możliwości płatności kartą. Sala organizuje też imprezy urodzinowe dla dzieci. 

Figlarium to największa ze znanych nam bawialni zlokalizowanych na Białołęce (i jak brzmi slogan firmy jest to największe Centrum Zabaw prawobrzeżnej Warszawy). Jest tutaj bardzo przestronnie, co jest największym atutem tego miejsca. Osobiście, choć zwykle wolimy bardziej kameralne salki zabaw, to z tej przestrzeni jesteśmy wyjątkowo zadowoleni. Miejsce zachwalają również inne mamy, które znam osobiście, jak również z którymi udało mi się porozmawiać przy okazji zbierania materiałów na ten post przez internet. Możemy więc z czystym sumieniem polecić tę salę zabaw innym rodzicom, nie tylko tym z Białołęki.

Podobne wpisy: Eko-frajda - nasza ulubiona bawialnia na Tarchominie

wtorek, 21 marca 2017

Eko Frajda - nasza ulubiona bawialnia na Tarchominie

Dziś przedstawiam Wam kolejny warszawski lokal dla rodziców z dziećmi: Eko-Frajda - to spora bawialnia i kawiarnia (można uznać, że nawet mini-restauracja) zlokalizowana na Tarchominie. Może i daleko od centrum Warszawy, ale uważam, że akurat to miejsce warto przedstawić mamom nawet z innych dzielnic, po to by przekonać się jak można dogodzić rodzinom z dziećmi.


Tutaj wszystko jest dopieszczone. Wysoki standard wykończenia lokalu w środku, dbałość o sprzęty, przyjazna atmosfera, ciekawe, ekologiczne menu przyciągają rodziny z dziećmi do wspólnej zabawy uzupełnionej lekką przekąską lub pożywnym posiłkiem. Odwiedziłam sporo salek zabaw i kawiarni, ale to miejsce zdecydowanie jest jednym z naszych ulubionych. 

Cala przestrzeń została dokładnie przemyślana.

Tuż przy wejściu dużo miejsca na wózki, wieszaki na ciepłe ubrania: kurtki, bluzy, czapki. Buty można ściągnąć dzieciom już dalej, przed samym wejściem na salkę zabaw.

Nieco dalej jest duża część kawiarniana zapełniona stolikami i połączona wizualnie z salą zabaw, tak, że można siedząc przy stoliku obserwować bawiące się dzieci, ale jednocześnie przestrzeń do jedzenia jest delikatnie oddzielona niskimi materacykami od bawialni. Dodatkowo z tej części kawiarni jest wejście na antresolę, gdzie znajduje się jeszcze kilka, bardziej "prywatnych" stolików. Oczywiście możliwa jest organizacja imprez okolicznościowych, głównie urodzin dla dzieci, ale nie tylko.


Dla dzieci przewidziano aż trzy salki do zabawy. Główna, największa połączona z częścią kawiarnianą to tzw. małpi gaj, składający się z trzech poziomów. W tej części znajduje się też mniejszy basen z kulkami, trampolina, dwa stanowiska do gier. 



W drugiej salce przeznaczonej do zabawy dla dzieci jest projektor, który wyświetla na dywanie różne kształty, na które dzieci wskakują i w ten sposób zdobywają punkty. Jest też wysoki domek ze zjeżdżalnią. Ostatnio były też tutaj umieszczone dwa duże domki dla lalek i inne zabawki np. duży wybór jeździków. W tej salce są prowadzone zwykle  różnego rodzaju warsztaty dla dzieci i dla rodziców.


Trzecia sala to prawdziwy raj dla dzieci. Znajdziecie tu stanowisko do zabawy piaskiem kinetycznym, stoliki z krzesełkami, mnóstwo zabawek, książeczek i różnego rodzaju gier. Dzieci nie będą chciały stąd wychodzić...


Na miejscu są aż trzy łazienki. Jedna przeznaczona specjalnie dla dzieci, z podnóżkami do mycia rąk i podkładką na sedes. Druga dla dorosłych, a trzecia z przewijakiem dla najmłodszych.

Ceny
1 godzina zabawy to koszt 15zł od dziecka. Bilet na cały dzień kosztuje 30zł, a dla rodzeństwa 40zł. Warto sprawdzać na bieżąco czy nie ma jakiejś promocji, np. w ostatnie ferie, przy zakupie zestawu dnia, wstęp dla 1 dziecka na bawialnię był bezpłatny.

Największy dla nas atut lokalu i to co dla nas odróżnia go od wielu innych bawialni w okolicy to jedzenie - pyszne, zdrowe dania przygotowywane ze świeżych, ekologicznych produktów. Codziennie inny zestaw dnia, zupa i drugie danie w wersji dla większych (20zł) i mniejszych (12zł). Dostępne opcje bezglutenowe. W menu ciekawy wybór herbat, można się napić m.in. herbaty z czystka czy pokrzywy (5zł). Oczywiście nie brakuje też uwielbianych przez dzieci naleśników, gofrów czy lemoniady. Można tu zorganizować urodziny albo większe rodzinne przyjęcie np. komunię.

Obsługa jest zawsze miła, pomocna i uśmiechnięta. Zabawki są na bieżąco sprzątane i odkładane na miejsca. Przestrzeń tutaj zachęca rodziców do spokojnego odpoczynku (można poczytać dostępne na miejscu gazetki lub książki o tematyce rodzicielskiej, albo skorzystać z dobrego WiFi), a dzieci do nieskrępowanej zabawy. Lubimy tu przychodzić. Jak dla dzieci, sama frajda! Eko-frajda! 

piątek, 13 stycznia 2017

Sala zabaw Fikołki w Arkadii

Sala zabaw Fikołki mieści się w CH Arkadia na ostatnim poziomie, tuż obok Multikina.


W niedzielę, 8 stycznia, mieliśmy okazję uczestniczyć tam w przedstawieniu dla dzieci pt. "Pinokio" w wykonaniu świetnych aktorów z warszawskiego teatru Capitol. Jesteśmy bardzo zadowoleni, obie córki w wieku 3 i 5 lat bawiły się na występie znakomicie. Przedstawienie było krótkie (około 30 minut), dostosowane do możliwości skupienia uwagi u dzieci, aktorzy zachęcali oglądające dzieci do wspólnego śpiewania i pokazywania paluszkami. Była spora frekwencja, a większość dzieci co chwila wybuchała śmiechem, dało się też słyszeć kilka odważniejszych komentarzy ze strony starszych dzieci. Po spektaklu, dla chętnych, była również możliwość rozwiązania dodatkowych zagadek i quizów. 


Kolejne występy w tej sali są zaplanowane na 15 i 22 stycznia 2017, wystawiana będzie Calineczka i Tajemnica Lampy Alladyna. Natomiast 29 stycznia przewidziane są warsztaty teatralne dla dzieci.

Wstęp na sam teatrzyk kosztuje 5zł więc niedrogo. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że jak dzieci zobaczą ogromną konstrukcję ze zjeżdżalniami, torem przeszkód, labiryntem, siecią Spidermana i specjalnym torem do zjeżdżania na jabłkach niczym z górki śniegowej, to raczej trudno będzie rodzicowi odmówić milusińskim swobodnej zabawy i przekonać, że przyszliśmy tu "tylko" oglądać teatrzyk...

Za pobyt na sali zabaw trzeba już jednak odpowiednio drożej zapłacić: godzina zabawy w weekend   dla jednego dziecka kosztuje 22zł, dwie godziny 33zł, trzy godziny 41zł, a bilet całodzienny bez limitu czasowego to 45zł. W opcjach powyżej 2 godzin zabawy, bilet na niedzielny teatrzyk jest wliczony w cenę. My wybraliśmy właśnie opcję dwugodzinnej zabawy połączonej z przedstawieniem, co wydało nam się najrozsądniejszym rozwiązaniem. Tańszym rozwiązaniem jest wykupienie miesięcznego abonamentu dla dziecka za 99zł, jednak ta opcja dostępna jest tylko od poniedziałku do piątku w godzinach 10-16. W trakcie tygodnia bilety godzinowe i dzienne są również odpowiednio tańsze: 17, 27,32 i 36zł.

Zaraz po przejściu przez specjalne bramki wejściowe, na samym środku sali znajduje się wspomniana konstrukcja, która gromadzi większość atrakcji dla dzieci. Dzieci mogą z konstrukcji wspiąć na kolejne piętro, rodzice mają zakaz wstępu na konstrukcję, ale z dwóch stron są dla nich dostępne schody. 

Na piętrze funkcjonuje kawiarenka, gdzie można sobie zjeść coś słodkiego i zamówić napoje. Główna oferta to ciastka, tarty, gofry i naleśniki. Za czarną kawę i Brownie zapłacimy 20zł. 



W części kawiarnianej jest wydzielony osobny kącik dla najmniejszych dzieci, w którym znajdziemy m.in. kilka bujaczków, domek i basen z piłkami. 



Oprócz głównej konstrukcji, Fikołki proponują dzieciakom również 12 tras ścianki wspinaczkowej, Jest tu też mini-boisko do gry w piłkę nożną i do koszykówki.


Poza częścią do zabawy, są też sale przeznaczone na specjalne warsztaty, np. kulinarne, robotyka itp. Jest też kilka odrębnych sal, w których można urządzić urodziny dla dzieci.


Jest niewielka część przewidziana na szatnię, wieszaki, zamykane na klucz szafki dla dzieci i dla rodziców. Toalety odpowiednio przystosowane do małych dzieci, osobne pomieszczenie do przewijania maluszka z dużym blatem, zlewem, krzesełkiem. Dodatkowo toaleta dla niepełnosprawnych, z której korzystają też osoby dorosłe. 


Ogólnie, z pobytu w Fikołkach jestem bardzo zadowolona, chociaż trzeba przyznać, że miejsce jest nastawione raczej na masowego klienta galerii handlowych. Nie spodziewałam się jednak kameralnej atmosfery odwiedzając jedno z większych centrów handlowych w Warszawie. Mogę powiedzieć, że sala spełniła w 100%  moje oczekiwania, a na kolejne przedstawienie dla dzieci na pewno się jeszcze wybierzemy. Sala ma w swojej ofercie ciekawe warsztaty i atrakcje sezonowe, aktualnie można zapoznać się z propozycją półkolonii dla dzieci.

piątek, 12 sierpnia 2016

Restauracja Sielanka - perełka wśród restauracji Beskidu Śląskiego

Zwiedzając w te wakacje Beskid Śląski, natrafiliśmy na prawdziwą perełkę wśród restauracji w tym regionie. Mowa o restauracji Sielanka położonej w Ustroniu, u podnóża góry Czantoria.


I wcale nie chodzi mi o to, że ten lokal dostał czapkę w żółtym przewodniku Gault&Millau Polska, choć jest to na pewno duże wyróżnienie i wyznacznik jakości. 


Również nie dlatego tu przyszłam, że knajpka dysponuje własną, wspaniałą piwniczką zapełnioną winami z ponad pięćdziesięciu najważniejszych regionów świata. Jednak tak sobie myślę dla prawdziwych koneserów wina, taka piwniczka, to niemała gratka i zdecydowanie przyciąga bardziej wymagających klientów.

To, co mnie osobiście urzekło w sielance, to  piękny, zabytkowy budynek, ale i bajkowa altana umiejscowiona w dużym, zadbanym ogrodzie, w którym oprócz wypielęgnowanych roślin i oczka wodnego, właściciele pomyśleli o przestronnym placu zabaw dla dzieci na świeżym powietrzu i wypoczynku na łonie natury dla dorosłych. 


Plac zabaw? Tak, właśnie tak. Lubimy takie miejsca gdyż, żeby docenić wspaniałą kuchnię serwowaną przez jakikolwiek lokal, to my, rodzice dwóch uroczych, lecz super aktywnych dziewczynek, musimy je przede wszystkim czymś zająć, aby sami móc spokojnie zająć się konsumpcją! I plac zabaw w ciepłe dni lub sala zabaw na chłodniejsze okazje, staje się powoli wyznacznikiem tego, czy w ogóle będzie dane nam cokolwiek zjeść.


Sielanka doskonale spełniła nasze wymagania, co do wyposażenia placu zabaw. Co my tutaj mamy?


Jest wysoki, drewniany domek ze zjeżdżalnią i dwiema huśtawkami, pod którym znajduje się piaskownica. Jest drugi niski, też drewniany domek do zabawy. Pomiędzy nimi opona do bujania zawieszona na drzewie. Dla młodszych maluchów przewidziano osobną, mniejszą ślizgawkę i huśtawkę typu pajęczyna.


Dorośli też mają coś z dzieci i chętnie się bujają, jeśli tylko da im się do tego odpowiednią okazję i sprzęt. A w Sielance, przed, pomiędzy i po posiłkach można sobie umilić czas na dwóch dużych huśtawkach lub na hamaku. Z huśtawek, umiejscowionych nieco z boku altany, mogą też dyskretnie skorzystać mamy karmiące piersią swoje maluchy. I o to chodzi! Brawo!


A więc niesamowity ogród i huśtawkowy plac zabaw zostały zachwalone.

Zajmijmy się więc tym, po co się naprawdę przychodzi do restauracji czyli jedzeniem. I tu czapki z głów dla szefa kuchni, Tomasza Krężeloka. Dania w karcie są różnorodne, w klimacie kuchni polskiej i europejskiej, wykwintnie podane. My postawiliśmy na ryby i wołowinę i byliśmy nieziemsko zadowoleni. Ciekawe propozycje w menu na 2016 rok, to wg. mnie filet z pstrąga w migdałach w sosie balsamicznym (32zł), stek z jelenia z żurawinami (54zł) czy antrykot z pieczonymi batatami (48zł), W menu nie mogło też zabraknąć regionalnej rolady śląskiej (28zł) czy kwaśnicy z wędzonym żebrem (14zł). Spokojnie, spokojnie, jest też zwykła pomidorowa (12zł) - Wasze dzieci nie będą tu głodować! Z napojów wyskokowych, oprócz zachwalanego już wina, polecam piwko bananowe (03l, 7zł).


Jeśli chodzi o wnętrza restauracji, to widzieliśmy je tylko przelotem, restauracja jest podzielona na dwie osobne sale, utrzymane w klimacie starej karczmy.



To teraz, żeby nie było tak pięknie, trochę ponarzekamy, ale nie dla samego narzekania, tylko dlatego, że chcemy udzielić rzetelnej recenzji i również po to, żeby dać gospodarzom na przyszłość możliwość poprawy.

Łazienka damska schludna i czyściutka, niestety brak miejsca do przewinięcia małego dziecka. W restauracji takiej klasy, to powinno być standardem. Poza tym przydałaby się też osobna nakładka na sedesik dla starszaków.

Dosyć ważną kwestią jest na pewno obsługa lokalu. Być może trafiliśmy na gorszy dzień, a może po prostu kelner był w zastępstwie? Z przykrością muszę stwierdzić, że nie byliśmy zbyt zadowoleni z obsługi. Po pierwsze, usiedliśmy sobie od razu w ogródku, w altanie, gdzie oprócz nas były już zajęte dwa stoliki. Siedzieliśmy, siedzieliśmy i przez około 15 minut nikt nie przyszedł sprawdzić czy goście, którzy już coś zamówili czegoś nie potrzebują i czy nie przyszedł nikt nowy. Po kwadransie czekania, postanowiłam powiadomić obsługę lokalu, że jesteśmy i prosimy o obsłużenie. Powiedziano mi, że w altanie są karty i że zaraz ktoś do nas podejdzie. Niestety przez kolejne 20 minut znowu  nie mogliśmy się nikogo doczekać. Po tym czasie mąż poszedł drugi raz do wnętrz restauracji i w tym czasie kelner przyszedł sam. Nie mogliśmy się za bardzo z nim dogadać. Nie rozumiał np. że dla dwójki małych dzieci zamawiam jedno "dorosłe" danie i proszę o dwa nakrycia. Nie pamiętał co kto z nas zamawiał. Mężowi podał sztućce do ryby, chociaż zamawiał mięso. I w ogóle, jakoś ciężko współpracował i komunikował się. Sam nie wykazywał żadnej inicjatywy, musieliśmy się dopraszać o jego uwagę i specjalnie go "łapać" od innego stolika, gdy zapragnęliśmy deseru. Zdecydowanie odstraszająca postawa. No cóż, rozumiem, że trwa sezon wakacyjny. Być może to był wyjątkowo ktoś na zastępstwo.

Obawiam się również (choć w tej kwestii mogę się mylić), że nie widziałam tutaj kącika zabaw dla dzieci w środku lokalu, co może być ważne dla takich rodzin jak nasza przy gorszej pogodzie. Prawdę mówiąc, muszę jednak przyznać, że specjalnie kącika akurat tutaj nie szukałam i nie pytałam o niego, gdyż była piękna pogoda i dzieci chętnie bawiły się na zewnątrz. Więc może jednak jest? Ufam, że będzie, gdy postanowimy odwiedzić po raz kolejny to miejsce w chłodniejszy dzień.

Na koniec, warto podkreślić, że lokal jest połączony z eleganckim hotelem. Na miejscu jest również uroczy sklepik z pamiątkami, zabawkami i bibelotami.



Podsumowując - jedzenie pierwsza klasa, ogród i plac zabaw godny królów, dobrze tu zjedliśmy, a dzieci się wybawiły jak nigdy. Jedno nawet usnęło na huśtawce... Mimo nieudanej w naszym przypadku obsługi, polecam to miejsce!